wtorek, 25 lutego 2014

Ludzie są dziwni.

Ludzie niektórzy oceniają człowieka po wyglądzie nawet go nie znając , nie widząc w rzeczywistości , nie słysząc go ani razu , nie rozmawiać z nim a ni razu. Tacy ludzie upodabniają się hejterów którzy nudzą się siedząc kilkanaście godzin przy komputerze  i pisze do kogoś albo z anonima albo z konta myśląc chyba że nikt się nie dowie kim jest. Piszą do osoby nawet go nie spotykając w rzeczywistości byle bzdury , których i tak może ktoś to przeczyta , odpowie ale powie ze swojej sperspektywy znając tego człowieka. Tacy hejterzy tym ludziom naprawdę ,, siądą'' na psychikę człowieka i spowodują że straci wiarę w swoje marzenia , w swoją wiarę może przez to odebrać sobie życie. A jeśli ktoś dojdzie do tego że zabił się ,bo ktoś w internecie go przezywał jeszcze co tam innego  , to ten człowiek może skończyć swoje życie w poprawczaku lub więzieniu. Na prawdę , na prawdę  ja nie mogę czytać , słuchać takich ludzi , którzy nic nie wiedzą o danej osobie a piszą bzdury na jego temat to ma być taka samowola tych ludzi.Nie widzieli , nie słyszeli a wyrażają zdanie.


http://www.youtube.com/watch?v=nlcIKh6sBtc







A wasze jakie jest zdanie na temat takich ludzi ?

niedziela, 23 lutego 2014

Zmień życie o 180*

Myślałam ,że tak jak będzie co tydzień książka będzie lepiej ale jednak nie dość pewnych osób na pewno chcą abym potknęła się  na jakimś stopniu pisania lub nawet sama nie wiem czego. Za pewno ta osoba też nie jest w 100 % świadoma na jakim stopniu chce abym potknęła się . Nienawidzę myśleć o pewnych osobach ale i tak to co piszę , nie obchodzi mnie to co inni uważają ich krytyka mnie tylko podnosi abym coś zmieniła w sobie. Przed prowadzeniem bloga i nie rozpocząć nauki tańca byłam nieśmiała ale blog dał mi to co chciałam otworzyłam się na ludzi lubię poznawać nowych . Naukę tańca rozpoczęłam 17 stycznia 2013 r. czyli dokładniej  rok , miesiąc i sześć dni . Nigdy bym nie napisała do pewnych ludzi ,których teraz co jakiś czas z nimi piszę nie ważne że w szkole ale piszę. Każdy ale to każdy na pewno ma to coś w sobie że chce zrobić coś innego niż zwykłą rutynę dnia. Ja swoje zmieniłam o te 180*. Zmieniłam się ale moje imię i nazwisko się nie zmieniło. Czyli jestem Magdalena Sprysak. Jeśli cie ktoś tak samo wkurza to zmień swoje życie aby się nikt ciebie nie czepiał. Tak po prostu.






środa, 19 lutego 2014

Rozdział 3

Wczoraj miał się pojawić nowy post ale zmieniałam wygląd tego bloga , ankieta jest na samym dole , ona jest do 28 Lutego do 19:00 . Dzisiaj raczej pojawi się 3 rozdział. Ale opowiem co się tu zmieniło. Dodałam kilka nowych dodatków aby te co są się pojawiły , one nie są na tej normalnej stronie w blogerze tylko przez kilka innych stron trzeba to zrobić. Tak samo to co się tak co sekunde obraca to nie żadne statystyki  tylko zegar. Następnie jest archiwum , zmieniłam tylko jego ustawienia.


Rozdział 3

22 July                                                                                                                  Przyjaciel to skarb


Obudziłam się gdzieś tak o dziewiątej . Szybko się obudziłam, bo straszny sen że Kili umiera na moim łóżku. Wiec gdy się obudziłam leżał właśnie obok mnie. Tak się przewracałam z boku na bok, że aż go obudziłam. Z tej ciekawości co on tu robi zapytałam:
- Co ty tu robisz?
-Ja? A ty? – zapytał .
-To jest mój dom , mój pokuj i moje łóżko.- odpowiedziałam
- A sorry.- odpowiedział choć nie pytałam.
- Wiesz co się wczoraj wydarzyło? – zapytałam.
-Nie jestem pewny, a co miało by się wydarzyć ?
     - odpowiedział.
- A nie wiem , bo ty tu spałeś.- odpowiedziałam.
-Tak wiem, przkadzam ci w czymś ?- zapytał.
-No raczej , chyba w niczym ?- odpowiedziałam .
- No ale co jest z tym że spałem z Tobą ?- zapytał .
- No chyba nic. – odpowiedziałam.
- Ale przecież że tu z tobą spałem nie może się równać to że chodzimy za rękę , całujemy się ale jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi.-odpowiedział .
-No tak ale wiesz.- odpowiedziałam.
-No ale co ?- zapytał.
- Bo… - chciałam powiedzieć ale nie miałam jak.
-Bo co?- zapytał.
- Bo ,a nie ważne. – odpowiedziałam.
- Na pewno ? – zapytał.
-Na pewno .- odpowiedziałam.
- Na sto procent? – zapytał.
-Nawet i więcej niż sto.-odpowiedziałam.
- Choć się połóż dopiero dziewiąta .- odparł.
-Jak tam chcesz ale jeszcze mi się spać chce to się położę.- odpowiedziałam.
I się położyłam . Ale za jakieś pięć lub dziesięć minut gdy my już zasypialiśmy i mieliśmy zamknięte oczy wszedł Adrian.
- Wstawać ! Wstawać! Pobudka! Pobudka!- krzyczał z całego gardła Adrian.
-Co chcesz idź z stąd ! – zapytałam i chciałam go wygonić .
-Ciocia ze stanów przyjechała i za jakieś pięć minut przyjdzie do ciebie .- odpowiedział.
-Co?
Zerwałam się szybko z łóżka , ale miałam rozpięty stanik i zleciał mi przy młodszym bracie. Ale szybko się schowałam pod pościel. Wstyd, wstyd po prostu.
-No właśnie , a tu widzę że leży Kuba więc …- odparł.
- Pa , pa tobie.
- Kili , Kili ! – krzyczałam.
-Co , co chcesz jeszcze pięć minut.
-Wstawaj , nawet tylu nie mamy.
- Ja idę do łazienki się ubrać a ty szybko  mi pościel łóżko , włącz komputer i się schowasz , okej?
-Okej, ale po co ?- zapytał.
-Oj potem ci wyjaśnię jak moja ciocia sobie gdzieś indziej pójdzie. –odpowiedziałam.
-Dobra idź.- odpowiedział .
I poszłam lecz jego ubrania zostały.Za jakieś pięć minut ciocia weszła do mojego pokoju .Na szczęście Kili się schowała.
- No Cześć Amelio , jak tam u ciebie ?- zapytała ciocia.
- No Cześć ciociu , a nic tam takiego , a u ciebie ?- zapytałam.
- A nic. Ale widzę że leżą jakieś nie twoje ubrania.
Złapałam się za głowę , zapomnieliśmy kompletnie o nich.
-Tak?
-No tak , patrz tam leżą .Może masz chłopaka o którym nikt nie wie.- odparła.
- Ja nie , ja mam najlepszego przyjaciela.
Aż tu nagle zadzwonił Kiliego telefon. To był Dominik nazywaliśmy Salt z powodu że mówił cały czas :,,Wiecie że jest takie państwo pod nazwą Dominikana” Więc powiedziałam :Przepraszam cię ciociu ale muszę odebrać i też wyjść .
-Nie to ja wyjdę , pójdę do mamy zobaczę co ona tam robi może jej w czymś pomogę.-odparła.
-Jak tam chcesz.- odpowiedziałam.
-Kili żyjesz?- zapytałam.
-Żyje , żyje .- odpowiedział.
- To wyłaś poszła.- odparłam.
-Okej .
Aż tu nagle :
Przepraszam cię Amelio ale wzięłam twój telefon i odebrałam go.
Normalnie wytrzeszcz oczów tak jak nigdy.
- O widzę że masz kolegę.-odparła.
- To właśnie ciociu mój najlepszy przyjaciel .- rzekłam.
- A to czyj telefon?- zapytała.
- Dzień dobry , Kuba jestem  - odpowiedział i rzekł.
-Dobry , dobry ale dla kogo ten dobry jak mnie witacie to może obydwoje byście się ubrali – odpowiedziała .
W końcu wyszła.
-Kto to był? – powiedział Kili.
- To była moja ciocia , która zawsze gdy coś u mnie dobrze się dzieje to przyjeżdża. – odpowiedziałam .
- Na pewno ?
- No tak na sto procent.
Więc już była dwunasta a jeszcze nie jadłam śniadania tak samo Kili. Czego bym miała pomyśleć , że ze sobą chodzimy i jesteśmy w związku.
No raczej chyba nie.
Cześć ludzie mnie na pewno nie znacie. Jestem Kili mam szesnaście lat , jestem najlepszym przyjacielem Amelii już połowa wakacji a my jeszcze nie zdecydowaliśmy do jakiej szkoły pójdziemy. No ale cóż takie życie. Jestem pierwszy raz w tej książce i powiem wam coś w sekrecie że bardzo ,bardzo kocham Amelie, ale będziecie cicho nic jej nie powiecie a  ni ja nie powiem. Okej?
Poszłam na tylko dwadzieścia minut do kuchni a Kili już wszedł na mój komputer i miałam otworzoną książkę to co nawet o tym wam nie mówiłam , bo zapomniałam mówię do was i piszę książkę to trochę dziwne no ale cóż tak jest. Jest już po osiemnastej a Kili o w póło do osiemnastej poszedł ja już za nim tęsknię .
 Cześć wam znowu piszę do was znów gdy skopiowałem sobie Amelii książkę i właśnie się dopisuje ,żeby zajęło jej ja trochę miejsca w pisaniu wzięła mnie chociaż w części do serca swego przyjęła.
Ten rozdział jest jakiś dziwny ale nie gdzie tam wiem już czego. Weszłam na pocztę i patrzę że dostałam wiadomość od Kiliego: Masz tu swoją książkę, zapełnimy ją razem. Pozdrawiam Kili.
Odpowiedziałam : Oczywiście, ale czego nie mówiłeś o tym wcześniej, ale i tak się zgadzam.
Więc to na tyle na dzisiaj.



czwartek, 13 lutego 2014

Życie ?

Nie wiem czego obchodzi mnie to co ktoś inny napisał w poście , niektórych blogerów/ek nie rozumiem piszą o czymś co sami zapewne nie wiedzą. Jak zauważyć można na prawej stronie jest ankieta, ale sądzę ,że co wtorek będzie moja książka ,a w czwartki coś od siebie. Stałej godziny na razie nie mam ,bo jak bym miała zdążyć do osiemnastej to bym musiała wszystko pisać w szkole ,bo w domu jak jestem to codziennie trzeba się z czegoś uczyć. Pozdrawiam tych co mają ferie. Moje woj. miało je jako pierwsze , w tamtym roku miałam je ostatnie. Dla cierpliwych ludzi wszystko ale to wszystko potoczy się dobrze. Ostatnio czekałam na ósmego lutego teraz czekam na jutro, bo kino i jeszcze na co? No na co ? Na przepis mojego życia co się stanie? Na najszczęśliwszy dzień w moim życiu ? Na sen ,który się nie spełni? No na co ??Sama nie wiem. Jeszcze nie wiem jak jutro będzie ,bo gramy w siatkówkę a powinnam jechać w tym czasie do kina. No to jest głupota jakaś. No muszę pójść ,że by nie było że nie chce grać ,aby moja klasa nie przegrywała tego meczu. Do kina mam nadzieje że zdążę. Nie wieże że mi się uda ale jakoś człowiek gdy ma coś do zrobienia to to zrobi albo jutro zrobi. Mi się wydaje ,że każdy coś napewno odkłada na jutro czyli kiedyś indziej. A mogę czekać tylko  czekać na roztrzygnięcie konkursów. Jeden to plastyczny . Zawsze lubiałam coś namalować ,coś poszkicować , więc wziełam udział.A drugi to polonistyczny. Jak to dziś słyszałam od kolegów z klasy :'' Polonistka z ciebie jak nic,, :) Normalnie to by mnie to wnerwiło ale dzisiaj no nie tylko dzisiaj się śmieje ale dzisiaj przeważnie na fizyce :)Tak właśnie ten przedmiot to najnudnieszy z przedmiotów jakich jeszcze nie ma innych nudnych.















Daj komentarz jak ci się to spodobało,
i zagłosuj w ankiecie. 
Ankieta do 28 Lutego!

niedziela, 9 lutego 2014

Tu i tam. Warsztaty.

Wczoraj odbyły się warsztaty w MGOK we Frampolu, prowadził je Sebastian Kowalczyk :D
Jakoś tak nie podobnie do siebie napisałam pierwsze zdanie, ale jakoś powaga wzrasta i opuszcza człowieka . Kilka zdjęć z wczorajszych warsztatów :D




Jeśli chcesz aby przyjechał do twojego miasta napisz na fb Sebastian Kowalczyk :D


wtorek, 4 lutego 2014

Rozdział 2

Rozdział 2

21 July                                                                                 Pierwszy dzień po  urodzinach


Już dzisiaj pierwszy dzień po moich urodzinach. Nie mogłam uwierzyć że wczoraj moi przyjaciele taką niespodziankę mi zrobili. Ale dojdę do siebie po tej wczorajszej niespodziance.
Już prawie połowa wakacji, już jest dziesiąta, nie chce mi się wstawać są przecież wakacje. Ale i tak dziwnie u mnie ja zawsze wstawałam później.I tak się zastanawiałam gdzie pójść do szkoły ? Mamy się wcześniej pytałam ona powiedziała że do Oxfordu, a tata mówił żebym poszła do Prinston. I właśnie nie jestem pewna gdzie iść ale chyba pójdę tam gdzie idzie Kili . Pytałam się Kilia gdzie idziesz do szkoły, a on odpowiedział że jeszcze nie wie. I tak przez jakąś godzinę siedziałam przed komputerem. I właśnie był dostępny Kili i zaczęłam z nim rozmawiać .
- Hej – powiedziałam.
-Hej- powiedział Kili.
-Co tam ? – powiedziałam.
- A nic, a u ciebie?- powiedział.
- A też nic , już wiesz gdzie chcesz iść do jakiej szkoły?- zapytałam się .
- Zastanawiam się że chyba raczej pójdę do Prinston. A ty ?- odpowiedział Kili i zapytał się .
- Ja właśnie się zastanawiałam czy iść do Prinston czy do Oxfordu.- odpowiedziałam .
-A może byś poszła tam gdzie ja do Prinston . – zapytał Kili.
- Raczej tak mój przyjacielu . Byśmy się spotykali codziennie tak jak przyjaciele .- powiedziałam .
-No właśnie .
- Dobra ja już muszę iść , bo nawet jeszcze śniadania nie jadłam i przecież niedługo trzeba jeść obiat .
- Okej , Pa .
-Pa.
Tak właśnie taki tam najlepszy przyjaciel .Zeszłam na dół i mama mi powiedziała że muszę jechać do szkoły dać tam świadectwo i w ogóle .Ale powiedziałam dobra . I poszłam do swojego pokoju żeby się ubrać i w ogóle . Już jechałam tramwaje i zadzwonił do mnie Kili i zapytał się  mnie:
- Gdzie jesteś
-W tramwaju – odpowiedziałam. 
- A w jakim , zapytał się .
- w 13 bp jadę do szkoły zawieść papiery .
-A  to dobrze bo właśnie czekam na 13 .
I taki spokój mnie opętał. Aż tu nagle wsiadł do tego tramwaju , jakieś dwie minuty temu  z nim rozmawiałam przez telefon . No ale cóż zrobić wysiąść, czy zostać ? Taki tam nie ogar mój.
-O hej ! – Powiedział Kili
- Hej. –odpowiedziałam :D
I zaczął swoja gadkę .
- Gdzie jedziemy najpierw , czym potem jedziemy ?
- Więc tak Prinston jest dalej to tam najpierw , pojedziemy metrem będzie szybciej.
- A nie do Oxfordu przecież to jest na drugim końcu miasta ?
-Ale mi bliżej do domu.
-A to dobra , dobra.
I Kili mnie pocałował w policzek i wziął mnie  tak jak bym była jego najprawdziwszą dziewczyną ale przecież my jesteśmy tylko na razie przyjaciółmi .
Więc dojechaliśmy , a nie przepraszam was  przecież ominęliśmy 2 przystanki do metra. Jak zwykle zaczęłam się czepiać że mnie zagadał. Ale i tak to nie prawda  , bo taki ten ludzi nie ogar ! Ale i tak zawsze z nim jest fajnie. I po jakiś 20 minutach dotarliśmy do metra ale uciekł nam , bo przyszliśmy i za minutę był . Ale na drugi zdążyliśmy , dobrze że był expresem , bo byśmy nie  zdążyli do szkoły. Ale zdążyliśmy , daliśmy papiery i pojechaliśmy do drugiej i tam też daliśmy po wyjściu ze szkoły Kili zapytał:
-Choć pojedziemy na pizze żeby coś zjeść .
- Zgodziłam się bez namawiania , bo byłam głodna .
I dopiero po jakiejś godzinie przyjechałam do domu .