wtorek, 4 lutego 2014

Rozdział 2

Rozdział 2

21 July                                                                                 Pierwszy dzień po  urodzinach


Już dzisiaj pierwszy dzień po moich urodzinach. Nie mogłam uwierzyć że wczoraj moi przyjaciele taką niespodziankę mi zrobili. Ale dojdę do siebie po tej wczorajszej niespodziance.
Już prawie połowa wakacji, już jest dziesiąta, nie chce mi się wstawać są przecież wakacje. Ale i tak dziwnie u mnie ja zawsze wstawałam później.I tak się zastanawiałam gdzie pójść do szkoły ? Mamy się wcześniej pytałam ona powiedziała że do Oxfordu, a tata mówił żebym poszła do Prinston. I właśnie nie jestem pewna gdzie iść ale chyba pójdę tam gdzie idzie Kili . Pytałam się Kilia gdzie idziesz do szkoły, a on odpowiedział że jeszcze nie wie. I tak przez jakąś godzinę siedziałam przed komputerem. I właśnie był dostępny Kili i zaczęłam z nim rozmawiać .
- Hej – powiedziałam.
-Hej- powiedział Kili.
-Co tam ? – powiedziałam.
- A nic, a u ciebie?- powiedział.
- A też nic , już wiesz gdzie chcesz iść do jakiej szkoły?- zapytałam się .
- Zastanawiam się że chyba raczej pójdę do Prinston. A ty ?- odpowiedział Kili i zapytał się .
- Ja właśnie się zastanawiałam czy iść do Prinston czy do Oxfordu.- odpowiedziałam .
-A może byś poszła tam gdzie ja do Prinston . – zapytał Kili.
- Raczej tak mój przyjacielu . Byśmy się spotykali codziennie tak jak przyjaciele .- powiedziałam .
-No właśnie .
- Dobra ja już muszę iść , bo nawet jeszcze śniadania nie jadłam i przecież niedługo trzeba jeść obiat .
- Okej , Pa .
-Pa.
Tak właśnie taki tam najlepszy przyjaciel .Zeszłam na dół i mama mi powiedziała że muszę jechać do szkoły dać tam świadectwo i w ogóle .Ale powiedziałam dobra . I poszłam do swojego pokoju żeby się ubrać i w ogóle . Już jechałam tramwaje i zadzwonił do mnie Kili i zapytał się  mnie:
- Gdzie jesteś
-W tramwaju – odpowiedziałam. 
- A w jakim , zapytał się .
- w 13 bp jadę do szkoły zawieść papiery .
-A  to dobrze bo właśnie czekam na 13 .
I taki spokój mnie opętał. Aż tu nagle wsiadł do tego tramwaju , jakieś dwie minuty temu  z nim rozmawiałam przez telefon . No ale cóż zrobić wysiąść, czy zostać ? Taki tam nie ogar mój.
-O hej ! – Powiedział Kili
- Hej. –odpowiedziałam :D
I zaczął swoja gadkę .
- Gdzie jedziemy najpierw , czym potem jedziemy ?
- Więc tak Prinston jest dalej to tam najpierw , pojedziemy metrem będzie szybciej.
- A nie do Oxfordu przecież to jest na drugim końcu miasta ?
-Ale mi bliżej do domu.
-A to dobra , dobra.
I Kili mnie pocałował w policzek i wziął mnie  tak jak bym była jego najprawdziwszą dziewczyną ale przecież my jesteśmy tylko na razie przyjaciółmi .
Więc dojechaliśmy , a nie przepraszam was  przecież ominęliśmy 2 przystanki do metra. Jak zwykle zaczęłam się czepiać że mnie zagadał. Ale i tak to nie prawda  , bo taki ten ludzi nie ogar ! Ale i tak zawsze z nim jest fajnie. I po jakiś 20 minutach dotarliśmy do metra ale uciekł nam , bo przyszliśmy i za minutę był . Ale na drugi zdążyliśmy , dobrze że był expresem , bo byśmy nie  zdążyli do szkoły. Ale zdążyliśmy , daliśmy papiery i pojechaliśmy do drugiej i tam też daliśmy po wyjściu ze szkoły Kili zapytał:
-Choć pojedziemy na pizze żeby coś zjeść .
- Zgodziłam się bez namawiania , bo byłam głodna .
I dopiero po jakiejś godzinie przyjechałam do domu .




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz