środa, 19 lutego 2014

Rozdział 3

Wczoraj miał się pojawić nowy post ale zmieniałam wygląd tego bloga , ankieta jest na samym dole , ona jest do 28 Lutego do 19:00 . Dzisiaj raczej pojawi się 3 rozdział. Ale opowiem co się tu zmieniło. Dodałam kilka nowych dodatków aby te co są się pojawiły , one nie są na tej normalnej stronie w blogerze tylko przez kilka innych stron trzeba to zrobić. Tak samo to co się tak co sekunde obraca to nie żadne statystyki  tylko zegar. Następnie jest archiwum , zmieniłam tylko jego ustawienia.


Rozdział 3

22 July                                                                                                                  Przyjaciel to skarb


Obudziłam się gdzieś tak o dziewiątej . Szybko się obudziłam, bo straszny sen że Kili umiera na moim łóżku. Wiec gdy się obudziłam leżał właśnie obok mnie. Tak się przewracałam z boku na bok, że aż go obudziłam. Z tej ciekawości co on tu robi zapytałam:
- Co ty tu robisz?
-Ja? A ty? – zapytał .
-To jest mój dom , mój pokuj i moje łóżko.- odpowiedziałam
- A sorry.- odpowiedział choć nie pytałam.
- Wiesz co się wczoraj wydarzyło? – zapytałam.
-Nie jestem pewny, a co miało by się wydarzyć ?
     - odpowiedział.
- A nie wiem , bo ty tu spałeś.- odpowiedziałam.
-Tak wiem, przkadzam ci w czymś ?- zapytał.
-No raczej , chyba w niczym ?- odpowiedziałam .
- No ale co jest z tym że spałem z Tobą ?- zapytał .
- No chyba nic. – odpowiedziałam.
- Ale przecież że tu z tobą spałem nie może się równać to że chodzimy za rękę , całujemy się ale jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi.-odpowiedział .
-No tak ale wiesz.- odpowiedziałam.
-No ale co ?- zapytał.
- Bo… - chciałam powiedzieć ale nie miałam jak.
-Bo co?- zapytał.
- Bo ,a nie ważne. – odpowiedziałam.
- Na pewno ? – zapytał.
-Na pewno .- odpowiedziałam.
- Na sto procent? – zapytał.
-Nawet i więcej niż sto.-odpowiedziałam.
- Choć się połóż dopiero dziewiąta .- odparł.
-Jak tam chcesz ale jeszcze mi się spać chce to się położę.- odpowiedziałam.
I się położyłam . Ale za jakieś pięć lub dziesięć minut gdy my już zasypialiśmy i mieliśmy zamknięte oczy wszedł Adrian.
- Wstawać ! Wstawać! Pobudka! Pobudka!- krzyczał z całego gardła Adrian.
-Co chcesz idź z stąd ! – zapytałam i chciałam go wygonić .
-Ciocia ze stanów przyjechała i za jakieś pięć minut przyjdzie do ciebie .- odpowiedział.
-Co?
Zerwałam się szybko z łóżka , ale miałam rozpięty stanik i zleciał mi przy młodszym bracie. Ale szybko się schowałam pod pościel. Wstyd, wstyd po prostu.
-No właśnie , a tu widzę że leży Kuba więc …- odparł.
- Pa , pa tobie.
- Kili , Kili ! – krzyczałam.
-Co , co chcesz jeszcze pięć minut.
-Wstawaj , nawet tylu nie mamy.
- Ja idę do łazienki się ubrać a ty szybko  mi pościel łóżko , włącz komputer i się schowasz , okej?
-Okej, ale po co ?- zapytał.
-Oj potem ci wyjaśnię jak moja ciocia sobie gdzieś indziej pójdzie. –odpowiedziałam.
-Dobra idź.- odpowiedział .
I poszłam lecz jego ubrania zostały.Za jakieś pięć minut ciocia weszła do mojego pokoju .Na szczęście Kili się schowała.
- No Cześć Amelio , jak tam u ciebie ?- zapytała ciocia.
- No Cześć ciociu , a nic tam takiego , a u ciebie ?- zapytałam.
- A nic. Ale widzę że leżą jakieś nie twoje ubrania.
Złapałam się za głowę , zapomnieliśmy kompletnie o nich.
-Tak?
-No tak , patrz tam leżą .Może masz chłopaka o którym nikt nie wie.- odparła.
- Ja nie , ja mam najlepszego przyjaciela.
Aż tu nagle zadzwonił Kiliego telefon. To był Dominik nazywaliśmy Salt z powodu że mówił cały czas :,,Wiecie że jest takie państwo pod nazwą Dominikana” Więc powiedziałam :Przepraszam cię ciociu ale muszę odebrać i też wyjść .
-Nie to ja wyjdę , pójdę do mamy zobaczę co ona tam robi może jej w czymś pomogę.-odparła.
-Jak tam chcesz.- odpowiedziałam.
-Kili żyjesz?- zapytałam.
-Żyje , żyje .- odpowiedział.
- To wyłaś poszła.- odparłam.
-Okej .
Aż tu nagle :
Przepraszam cię Amelio ale wzięłam twój telefon i odebrałam go.
Normalnie wytrzeszcz oczów tak jak nigdy.
- O widzę że masz kolegę.-odparła.
- To właśnie ciociu mój najlepszy przyjaciel .- rzekłam.
- A to czyj telefon?- zapytała.
- Dzień dobry , Kuba jestem  - odpowiedział i rzekł.
-Dobry , dobry ale dla kogo ten dobry jak mnie witacie to może obydwoje byście się ubrali – odpowiedziała .
W końcu wyszła.
-Kto to był? – powiedział Kili.
- To była moja ciocia , która zawsze gdy coś u mnie dobrze się dzieje to przyjeżdża. – odpowiedziałam .
- Na pewno ?
- No tak na sto procent.
Więc już była dwunasta a jeszcze nie jadłam śniadania tak samo Kili. Czego bym miała pomyśleć , że ze sobą chodzimy i jesteśmy w związku.
No raczej chyba nie.
Cześć ludzie mnie na pewno nie znacie. Jestem Kili mam szesnaście lat , jestem najlepszym przyjacielem Amelii już połowa wakacji a my jeszcze nie zdecydowaliśmy do jakiej szkoły pójdziemy. No ale cóż takie życie. Jestem pierwszy raz w tej książce i powiem wam coś w sekrecie że bardzo ,bardzo kocham Amelie, ale będziecie cicho nic jej nie powiecie a  ni ja nie powiem. Okej?
Poszłam na tylko dwadzieścia minut do kuchni a Kili już wszedł na mój komputer i miałam otworzoną książkę to co nawet o tym wam nie mówiłam , bo zapomniałam mówię do was i piszę książkę to trochę dziwne no ale cóż tak jest. Jest już po osiemnastej a Kili o w póło do osiemnastej poszedł ja już za nim tęsknię .
 Cześć wam znowu piszę do was znów gdy skopiowałem sobie Amelii książkę i właśnie się dopisuje ,żeby zajęło jej ja trochę miejsca w pisaniu wzięła mnie chociaż w części do serca swego przyjęła.
Ten rozdział jest jakiś dziwny ale nie gdzie tam wiem już czego. Weszłam na pocztę i patrzę że dostałam wiadomość od Kiliego: Masz tu swoją książkę, zapełnimy ją razem. Pozdrawiam Kili.
Odpowiedziałam : Oczywiście, ale czego nie mówiłeś o tym wcześniej, ale i tak się zgadzam.
Więc to na tyle na dzisiaj.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz