sobota, 8 marca 2014

Jeden czarnoksiężnik , jedna myśl, jeden eliksir.

Kiedy przyjechałem do swej wioski po bitwie w Mangulandi zauważałem że na skraju jej mieszkał pewien magik ,który twierdził, że gdy wrócę wynajdzie eliksir ,który będzie dodawał siły do walki. Ale to się nie stało.  Jedna z mieszkanek wioski powiedział mi ,że w pałacu pozostał sam król Hungrali. Gdy już byłem w pałacu przywitał mnie tak jak by dziesięć lat mnie nie widział . Kazał usiąść przy sobie  mówiąc tak:
-Usiądź  przy mnie w ostatnich dniach  mojego panowania .  Nawet tej wioski już nie będzie.
– Jak to ?-zapytałem.
 -Ostatnie dni , ostatnie godzinny  . Najeżdżają na królestwo potwory z pałacu Samuga . –odparł Król Hungrali.
 -Dlaczego ludzie walczący w obronie miasta nie są przygotowani? -zapytałem.
 - Ostatnie dni mojego panowania ,gdy oni tu przyjadą ja zestarzeje się i umrę.
 Ruszyłem do czarnoksiężnika ,wychodząc nie powiedziałem  słowa do zamartwiającego się króla. Zabrałem swojego konia Golumna. Był to czarnoksiężnik ,który od wszystkich był wyższy . Ubierał się w fioletową sukmanę ,ale gdy nadchodziło zło zmieniał ją na czarną. Mówiąc tymi słowami  ; ,, Zło się szerzy ,więc zmień się sukmano ‘’
–Drogi czarnoksiężniku na pałac najeżdżają potwory z pałacu Samuga masz może jakiś eliksir dla króla aby nie umarł ? –powiedział Edward.
 –Może  i mam w swoich zbiorach pierścień pierwszego króla Hungrali i jeszcze tylko jednej rzeczy nie mam.
– Ale  jakiej ?- zapytałem.
– Ostatnio ona poszła właśnie na eliksir dla czarnoksiężnika z rodu  Gorumdowskiego. -odparł Gandalf.
 –  Gdzie jest ten czarnoksiężnik? -zapytał Edward.
– Czarnoksiężnik z rodu Gorumdowskiego mieszka w mały miasteczku o nazwie Antyhliatos na południe od Supstyli ,a na zachód od Góry Wielkiego Towarzysza. Gdy już tam dojedziesz przed bramy domu czarnoksiężnika powiesz kilka tajemniczych słów:,, Świat bez eliksiru to nie świat ‘’ –czarnoksiężnik z  rodu Gorumdowskiego. Jeśli tak powiesz otworzą ci się jego bramy. Wyruszaj więc i się spiesz ,bo czasu ci zabraknie.
Wyszedłem z domu czarnoksiężnika i od razu wyruszyłem na zachód do Góry Wielkiego Towarzysza. Po drodze spotykałem człowieka ,który mówił
,, Bartugel”. Zatrzymałem się i zapytałem:
- Co to znaczy ,,Bartugel” ?
-Znaczy to wielki rycerz jedzie na Górę Wielkiego Towarzysza i jeszcze dalej. – odpowiedział człowiek.
-Bartugel ,nie ja jestem Edward z Hungrali. – odparłem.
- Edward obronisz nas przed atakiem potworów z pałacu Samuga ? Ale właśnie ty jesteś Bartugel jadący tam i znów wrócisz z tam tond , prawda?
- Będę bronić Hungrali ,bo tam wracać będę .
I poszedł prosto przed siebie, ale gdy odwróciłem się   już go nie było.  Po jakimś czasie dotarłem do  Góry Wielkiego Towarzysza. Zapadała noc, więc znalazłem na górze jakieś schronienie ,bo zaczynało padać .



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz